poniedziałek, 12 października 2015

Niedziela dla włosów ( 26 ) - 12/10/15 + " Ostre cięcie "

Ostatnia Niedziela dla włosów miała miejsce jeszcze w sierpniu Niedziela dla włosów ( 25 ) - 09/08/15. 
Także niezły czas temu, trochę się u mnie zmieniło. Dziś jednak będzie tylko o włosach, tym się głównie zajmowałam w minioną niedzielę. 
Rytuał pielęgnacyjny zaczełam nawet dzień przed, gdyż na wieczór nałożyłam oliwę z oliwek na włosy po długości, a na skalp olejek łopianowy z czerwoną papryczką z Green Pharmacy.
Zaplotłam w dobierany warkocz, który kończy się tuż nad karkiem inaczej pozostałe włosy mi się wyrywają zaplecione.

Rano zmoczyłam włosy byleby tylko były wilgotne, nie ociekające w żadnym przypadku wodą.
Na skalp dołożyłam maskę Pilomax Wax, a na długości maskę aloesową Natur Vital z dodatkiem nowo zakupionej maski Biovax Instensywnie regenerującej.
Zawinęłam włosy w dołączony do maski Biovax termoczepek, podgrzałam wszystko suszarką by następnie nałożyć jeszcze ciepły ręcznik.
Całość trzymałam z ponad 30 minut, mocząc przy okazji dłonie i stopy w ciepłej kąpieli z dodatkiem cytryny.

Zmyłam wszystko ukochanym szamponem nawilżającym Alterra , Granat & Aloes, a na końcówki dodałam odrobinkę odżywki Garnier Ultra Doux Avokado i masło karité.
Spłukałam wszystko zimną wodą i pozwoliłam włosom wyschnąć naturalnie.



W sobotę dokonałam wreszcie nie możliwego, pozwoliłam obciąć trochę więcej niż zawsze tylko końcówki. Wyszła z tego fajna krótka fryzurka, może nawet a'la longbob :) 
Dlatego korzystając wreszcie, że powróciłam po długiej nieobecności na bloga podpisuję, że ja również uczestniczę w kolejnej akcji zapuszczania włosów u kochanej Ewy.
Jako 16 uczestniczka na liście nie wpisałam się do podsumowania pierwszego miesiąca, bo nie byłam aktywna od sierpnia.

Moje włosy na początku sierpnia mierzyły 57, ale były tuż po podcięciu wcześniej mierzyły 65 cm. Już wtedy sporo straciły na długości, mimo to dzielnie je zapuszczałam choć z każdym dniem odpuszczałam całą tą manię włosomaniactwa.

Na początku września mierzyły prawie 58,5 cm, czyli całkiem dobry wynik bo non stop piłam drożdże. Nie był to szczyt marzeń, ale zawsze jakiś :)
Podobna skala przyrostu była na początku października, bo miara pokazywała na przełomie 59-60 cm. 
Dlatego teraz tuż po podcięciu i to naprawdę sporej ilości włosów mogę śmiało powiedzieć, że zapuszczam włosy na jesień !
Aktualna długość włosów: 42 cm (  SZOK )
Grubość kucyka:  10-11 cm

Poszło około 20 cm :(

2 komentarze :

  1. Ojej, a dlaczego tak duzo? Nie doczytalam Kochana, czy musialo poleciec tyle cm. (poza tym, ze pozwolilas)? W kazdym razie niewazne, bo wlosieta obecnie prezentuja sie pieknie :)! Zycze, zebys w pazdzierniku osiagnela super rewelacyjny przyrost i dziekuje Ci za cieple slowa :***!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mi się podoba kolor Twoich włosów ;)

    OdpowiedzUsuń