poniedziałek, 6 lipca 2015

Miniony piątek - 03/07/15

Jeśli ktoś powie mi, ze najgorszym pechowym dniem jest poniedziałek to nie zgodzę sie z nim w 100%. Od minionego piątku jednym z pechowych dni jest dla mnie również i piątek a w szczególności ten piątek.
Zaczynam pracę od 8, przynajmniej o tej pojawiam się w firmie. Ogarniam swoje biurko, robię sobie coś do picia najczęściej herbatę, drożdże. Kawy nie pije nigdy...
Zawsze na spokojnie, nigdzie się nie spiesząc, jest czas na poranne ploteczki, papierosek.

No właśnie w miniony piątek papierosek (chodzę dla towarzystwa) nie był relaksujący . Tuż za naszymi magazynami wzniecił się pożar starej nieużywanej szopy. Czy u Was też jest dzisiaj upalnie ?
Najpierw zaczęło się delikatnie tlić, a potem poszła iskra, ogień, pełno czarnego dymu. Trzy telefony na straż pożarną, wszystkie są w drodze. Nie muszę komentować ze najbliższa jednostka jest oddalona o nie cale 3 km od firmy ? Przyjechały po 15 minutach od wezwania 4 jednostki z Pabianic (10km może więcej) z czego jedna była z wieżą, podnośnikiem. Następnie poprzyjeżdżały z okolicznych ochotniczych jednostki, zablokowali wjazd na posesje oraz ulicę.
Nie muszę opisywać jaki towarzyszył nam ból serca, stresu... 5 mtr obok wielka hala magazynowa pełna łatwopalnych szmat, obok jeszcze większa hala o jeszcze większej ilości szmat. Wzdłuż hal około 10 aut prywatnych jak i służbowych. W przeciągu chwili każdy z nas był w gotowości żeby odjechać swoim autem. Nie muszę opisywać frustracji jaka każdemu z nas towarzyszyła kiedy sąsiadka obok stwierdziła (w dodatku tak powiedziała wzywając straż pożarną) że to my podpaliliśmy, że to my podrzuciliśmy wznieciliśmy ogień.


Na cale szczęście godzinę po nie było już czego sprzątać, nie było żadnej jednostki straży pożarnej. Została tylko sąsiadka, która krzyczy tuż za plotek, że się zemści, że zrobi nam burdel.


Udało mi się zrobić tylko jedno zdjęcie, bo w tym całym zamieszaniu nie chodzi o pstrykanie zdjęć a o podejmowanie racjonalnych decyzji, jak właśnie odjechanie swoimi autami by samochody straży pożarnej miały większe pole do manewru, jak pokazanie im właściwej drogi czy dokładne określenie miejsca zapalenia. Lub zachowanie szczególnej uwagi czy tylko tam jest ogień.



Nie muszę podkreślać jak pięknie zaczął mi się weekend ?

Tymczasem witaj Poniedziałku ! Miłego tygodnia, przyda się to Nam wszystkim :)

6 komentarzy :

  1. Cale szczescie ze nic nikomu sie nie stalo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, ze szybko dalo sie opanowac ogien! Sasiadka... brak slow ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Sąsiadka cudowna. Na szczęście mam daleko do sąsiadów (w pracy również).... Dobrze że nikomu (ani żadnemu zwierzakowi) nic się nie stało...

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze że przeżyliście. A sąsiadka ach ugrh...

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję strasznie, cale szczęście że nic strasznego się nie stało!
    Odwiedź i mnie czasem :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze się znajdzie osoba, która oczywiście wie wszystko i ona jest pewna kto to spowodował. Bo oni tacy i owacy... ahh ale ważne że dobrze się skończyło.

    OdpowiedzUsuń