niedziela, 21 czerwca 2015

Niedziela dla włosów (20) trawjąca przez 3 dni/ Rozjaśnienie i skutki po czyli katastrofa - 21/06/15

Na wstępie przyznaję jak bardzo jestem nie doświadczona po tylu już eksperymentach, jak bardzo jest mi szkoda wydanych pieniędzy na wizytę u fryzjera, który zna się lepiej na tym niż ja. I dlaczego właśnie ta "wiedza włosomaniaczek" musiała wyparować gdzieś daleko sekundy przed rozjaśnianiem ? Inaczej to bym rozjaśniła włosy od ucha w dół i to nie całą mieszanką a coś na wzór kąpieli rozjaśniającej a nie na czubku głowy co dało wygląd rozbitego żółtka na talerzu.

Tak wiem, nie jestem pełnoetatową włosomaniaczką, choć większą część mieszkania zajmują moje kosmetyki głownie do włosów... Zapewne to mało w porównaniu do długoletnich włosomaniaczek, które odnalazły już swoje top produkty, a ich włosy są zdrowe, gęste i długie.
I zżera mnie zazdrość kiedy tak przeglądam te wszystkie fotografie ile one mają produktów, jakie piękne włosy... i sama takie chcę !

No dobra nie muszę być długie, choć to jest moim marzeniem od dzieciaka mieć długie gęste i zdrowe pełne blasku włosy... takie miałam dopóki pierwszy raz ich nie zafarbowałam ani nie poznałam się z prostownicą ( o tym innym razem ).

|Ale do rzeczy.. czyli do tego co w tytule.



Każda z Nas, kobiet która farbuje włosy zna tą najgorszą część czyli odrosty. Moje przypominały rude refleksy, co po prostu doprowadzało mnie do furii !
I dlatego w piątek wpadłam na genialny plan rozjaśnienia włosów po całości a następnie pofarbowania ich na jasny brąz / ciemny blond w najbardziej podobnym odcieniu do "naturalnych" a właściwie czegoś co po nich zostało. Podczas farbowania na ciemny brąz, moje odrosty najpierw były rude, potem tuż przy skórze pojawiał się taki mysi ciemny blond/ jasny brąz ale w chłodnej tonacji.
No cholera jasna, jak to możliwe ? Dlaczego moje odrosty są w takim dziwacznym odcieniu skoro ostatni kolor jaki pamiętam jako mój naturalny to właśnie coś pomiędzy średnim a ciemnym brązem w chłodnej tonacji z delikatnymi złotami refleksami.

Nie ma za bardzo co rozpisywać krok po kroku, bo to jest totalna katastrofa i biję się w głowę za swoją głupotę.




Użyłam:
Rozjaśniacz do włosów i pasemek Joanna
L'oreal Casting creme gloss w odcieniu mroźny blond,ciemny blond, brąz.
Szamponetka Joanna aromatyczne cappucino - które nie dało na moich włosach absolutnie żadnego efektu po prostu nie potrzebnie marnowałam czas trzymania tego na głowie.

Tak więc półki z farbami będę omijać szerokim łukiem albo wykupię wszystko albo pójdę do fryzjera na "profesjonalne rozjaśnianie i nadanie najbardziej naturalnego koloru by nie była tak mocno widoczna część odrostów. Choć podejrzewam że do tego czasu wyłysieję.

Ps. Może ma ktoś jakąś radę co robić? Jakiś złoty środek ? 

8 komentarzy :

  1. Nigdy nie farbowałam, moja koleżanka ostatnio rozjaśniała rude i u niej w ogóle zero zmian.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, czemu? Po prostu czemu?? :( Teraz przez kilka lat będą bardziej podatne na łamanie i zniszczenia :( Nigdy nie rozjaśniałam więc nie doradzę, ale Anwen niedawno rozjaśniała i często rozpisuje co jej pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja rozjaśniam włosy od lat psikadłem Joanny w spray ale robię to tylko na czubku głowy raz na miesiąc. i jakoś włosy mam:D....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam kiedyś czarne włosy, chciałam zmienić na dużo jaśniejsze i jakoś przebolałam fakt, że sama sobie z tym nie poradzę, przygotowałam się psychicznie na to,że u fryzjera dam za to mnóstwo pieniędzy ale opłacało się :) siedziałąm tam 5 godzin, miałam dekoloryzację, rozjaśnianie i farbowanie. Przed zabiegiem miałam grube, zdrowe włosy, zawsze były wysokoporowate, ale po tym co zrobiłam miałam okropne siano, jednak włosy ani się nie pokruszyły, ani nie wypadały, byłam pod wrażeniem. Po dwóch miesiącach ratowania włosów udało mi się doprowadzić je do przyzwoitego stanu :) Fajny blog, obserwuję i zapraszam do siebie :) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog;)! Na moim blogu pojawił się nowy post: http://kingefashion.com/little-dress/
    zapraszam serdecznie;)! Będę częściej tutaj zaglądać :) Buziaki, Kingefashion:*

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm ciężka sprawa, ale znam ten ból, mając mame fryzjerkę zawsze lubiłam eksperymentowac, a potem placz i błaganie mamy, żeby poprawiła i zawsze jakimś cudem wyglądałam jak człowiek- no prawie :) myślę, że wartoby było uciułac i iśc do porządnego fryzjera, żeby kolor wyrównac, a przy okazji wyciągnąc od niej parę wskazówek w jaki sposób radzic sobie z twoim typem włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie farbowałam ani nie rozjaśniałam... na szczęście...
    Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń