niedziela, 17 maja 2015

Niedziela dla włosów (15) - 17/05/15

Nie wiem co mam robić, wydaje mi się , że z tygodnia na tydzień coraz mniej mi chęci na pielęgnację. I choć dwoję się i troję , moje włosy stają się bardziej zniszczone.
Dlatego gdy skończy się akcja u Ewy z " Włosy na emigracji "  pt. " Zapuśćmy się na wiosnę ", czyli 01/06 udam się na podcięcie u fryzjera. Ostatnio włosy ścięłam w październiku  ( nie pamiętam dokładnie ) , i sama już nie wiem czy podciąć końcówki takie 2 - 3 cm czy około 10 ? 
Niestety mam coraz więcej rozdwojonych, roztrojonych końcówek, stały się szorstkie, matowe, tępe.
Strączkują się niesamowicie, próbowałam temu zaprzestać, ale niestety w marnych skutkach. Rozczesywałam kilka razy dziennie, używałam/ rezygnowałam z silikonów, myłam szamponem z SLS/ bez SLS, nakładałam dużo oleju/ prawie wcale. 
Naprzemiennie trochę tego/ trochę tego a coraz gorzej jest ... 

Raz w tygodniu, czasem dwa staram się nałożyć odżywkę z proteinami ( Nivea Intense Repair, oraz krople hydrolizowanej keratyny z ZSK bezpośrednio nałożona na włosy u nasady jak i długość ).
Raz w tygodniu, czasem dwa staram się zrobić płukankę mleczną, wetrzeć we włosy i skalp aloes, czy kwas hialuronowy.
Codziennie staram się naolejować włosy ( najczęściej to oliwa z oliwek, oliwka BabyDream czy olej makadamia/arganowy) na zwilżone włosy wodą i nałożoną gliceryną/kwasem hialuronowym .
Codziennie staram się na skalp nałożyć olejek łopianowy z czerwoną papryczka GP/ wyciąg z aloesu/ kwas hialuronowy/ d-panthenol; ostatnio mam strasznie podrażniony skalp i sypią się z niego białe płatki. Użyłam na skalp ostatnio też maski z zielonej glinki, oraz peelingu z cukru, ale nic nie dało pożądanego efektu.
Dziś zapomniałam/ byłam zbyt zmęczona na olejowanie, tak jak i nałożenie jantaru, czy wcierki joanna rzepa. Rano podczas mycia nałożyłam sporą dawkę odżywki z Kauflanda (emolientowa) następnie szamponu nawilżającego Alterra Granat & Aloes ( podejrzewam właśnie ten szampon jako winowajce podrażnienia/ wysuszenia skalpu) . 
Po 15 minutach zmyłam całość letnią wodą. 
Użyłam również płukanki octowej- ziemniaczanej ( 1 stołowa łyżka octu oraz 1 stołowa łyżka skrobii ziemniaczanej ), całość wtarłam / wmasowałam we włosy. Zmyłam zimną wodą, wycisnęłam z nadmiaru i zawinęłam w ręcznik.
Dzięki temu włosy tworzyły przez jakiś czas spójną całość.


Pogorszeniem stanu włosów jest również używanie przy okresie zimowym suszarki.. codziennie niestety. Owszem starałam się używać jak najmniej, ale wiadomo lepiej wysuszyć niż by miały zamarznąć, a ja się rozchorować . 

Dlatego zwracam się z prośbą do każdej osoby, która tutaj zajrzy i ma podobne problemy do moich niech napisze jak ona sobie z tym radzi, a już na pewno taka co zna rozwiązanie :)


4 komentarze :

  1. Może Twoje włosy wolą minimalizm? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam, na dłuższą metę bywało gorzej.

      Usuń
  2. ach nie mogę się napatrzeć na długość! nie narzekaj wyglądają pięknie dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jak włosy zaczynają kaprysić, to traktuję je jakimś mocniejszym szamponem, potem maska biovax do włosów zniszczonych i silikonowe serum na końcówki, to mój najbardziej sprawdzony zestaw.

    OdpowiedzUsuń