czwartek, 8 stycznia 2015

Jueves

A dzisiejszy czwartek dał naprawdę mojej osobie po dupie. 
Nie dość, że wstaliśmy trochę później niż zwykle, to właśnie przez brak czasu albo w złym momencie wszystko zaczęło się psuć. Jak nie auto, które przy takim mrozie nie chce odpalić, a to trzeba odśnieeżyć bo w nocy trochę popadało, a to do domu trzeba się wrócić bo zapomniałam telefonu.
Nienawidzę się spóźniać i nienawidzę jak ktoś się spóźnia, dlatego z dnia na dzień coraz bardziej szlak mnie trafia kiedy mój " szef " (człowiek który myśli, że jest szefem a jest zwykłym podlizusem ) zamiast na godzinę 8:00 przyjeżdża na 8:30. I nic nie byłby w tym strasznego gdyby nie to, że kiedy mnie nie wolno się spóźnić ani minutkę czy pięć, bez znaczenia z jakiego powodu to on spóźnia się czasem o godzinę. Kurde ! I jak tu człowieka ma szlak nie trafić, jeszcze w taki mróz ? 






Mało tego do południa siedzieliśmy na krzesłach z herbatą i jedzeniem , oglądaliśmy jakieś durnostwa z internetu,albo spaliśmy. Dopiero potem zjechało się klientów, co nie miara. Jeden to nawet wziął 65 belek, i wszystko byłoby pięknie ładnie gdyby to co on chciał było u nas na stanie :) Strecz co prawda sprzedaje się przez cały rok ( Alba komunijna, pokrowce na krzesła itd) no ale przecież trzeba taniej sprzedać do innej hurtowni więc potem brakuje dla klienta i trzeba mu załatwić z innej hurtowni wcale nie tanio. I tak błędne koło się zatacza.

Jedynym pocieszeniem był wypad na siłownię, oraz kurier który mnie dziś odwiedził :)
 Tak tak, przyszła paczka, z zawartością do włosów, będzie o tym oddzielny post ze zdjęciami.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz