piątek, 28 listopada 2014

Este

Dzisiejszy poranek, ten przepiękny wschód słońca występujący przy takim mrozie ( u Nas -5 stopni) był tak napawający pozytywną energią, że aż zapomniałam o bólu kręgosłupa, brzucha oraz głowy jeśli można to tak określić towarzyszył przez całą noc. Naprawdę ledwo zeszłam z łóżka, najbardziej pomógł zimny wręcz lodowaty prysznic. Może właśnie wtedy pobudziły się mięśnie i zaczęły się regenerować po nie przespanej z bólu nocy. Szkoda tylko, że dzień w pracy nie był zbytnio emocjonujący, zero ludzi, zero pracy. I takie siedzenie przez kilka godzin, chodzenie w kąta w kąt, picie kolejnej herbaty i kolejna przejrzana plotka na stronach plotkarskich, kolejny punkt w grze na telefonie.

Dlatego tak bardzo się cieszę, że dziś już piątek weekendu początek :)


1 komentarz :