piątek, 5 września 2014

Fin de semana

Dziś tak trochę więcej z prywatnego życia, i to nie jest spowodowane usprawiedliwieniem jakie chcę tu napisać. Skończyłam z tym, chciałabym żeby mój blog, moja internetowa książka, mój osobisty pamiętnik był totalnym uosobieniem mojego życia. Dlatego chcę tutaj opisywać całe moje życia, każdy mój dzień, i ten najbardziej pozytywny kiedy jestem najbardziej zadowolona, szczęśliwa, ale też kiedy mam po prostu wszystkiego dość, chciałabym wszystko rzucić schować się w końca i być sama.
Dzisiejsze popołudnie i teraz późniejszy wieczór mija zaskakująco dobrze, ale też i zbyt szybko. Moje dłonie jak i mojej mamy są bardzo zajęte i zapracowane, a powodem jest zbliżające się jutrzejsze spotkanie.
Mają być rodziców znajomi.Jeśli chodzi o menu w kuchni mają być pałeczki, i bardzo dużo sałatek, surówek takich właśnie a'la przystawek. Mam nadzieję, że dla Nas głodomorów największych zostanie chociaż troszkę jedzenia. A ze spotkania zapewne my dwoje z D., ulotnimy się w czasie kiedy nie będziemy już zauważani czy potrzebni.Najwyżej pojedziemy na jakieś pyszności do teściowej i teścia.


Ja w przerwach kiedy akurat w kuchni nie jestem potrzebna próbuję ogarnąć tygodniowy zamęt, zapomnienie o porządku,o ład jaki powinien panować. A przy okazji próbuję wdrożyć plan przemeblowania ale z racji zmniejszonych wymiarów pokoju przez dzielącą ściankę w garderobie, nie mam za wielkiego pola do popisu. No i niestety nie wymiarowe łóżko, które na całe szczęście pasuje na mojego wyrośniętego chłopaka. ( Przy moim wzroście wyglądamy jak wieża Eiffla z przybudówką ).
Jeśli chodzi o wyposażenie garderoby brakuje tylko prostokątnego lustra, półki z kartonami na buty i dodatkowych wieszaków.

Mam nadzieję, że dzisiejszy zaczynający się weekend będzie jak najbardziej pozytywny.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz