środa, 10 września 2014

aniversario

Dzisiaj przeglądając tutejsze opcje bloggera, dostrzegłam, że za mną już jest 500 postów właśnie tu na blogu. Wiem, zdaję sobie z tego sprawę, że to nie wiele. Większą ilością mogą się pochwalić osoby, które prowadzą dłużej niż ja bloga czy mają większą oglądalność właśnie przez tematykę. U mnie jest inaczej, staram się pisać o swoim życiu, o każdym pozytywnie, negatywie. To od początku miał być mój dziennik, pamiętnik, gdzie będę zapisywać najważniejsze momenty w moim życiu, czy te drobnostki. Te nic nie znaczące czy kompletnie zmieniające moje życie...

Od momentu założenia bloga zmieniło się bardzo dużo...

Skończyłam Szkołę, przystąpiłam i ZDAŁAM ZA PIERWSZYM RAZEM Egzamin Zawodowy na ocenę zadowalającą egzaminatorów, moich bliskich ale przede wszystkim mnie. Byłam bardzo z siebie dumna, że nie przykładając większej uwagi do nauki, udało mi się przystąpić i zdać z wynikiem pozytywnym egzamin, który był wynikiem kilkumiesięcznej nauki. I mimo, że to nie była aż taka nauka jaką muszą inni przeznaczyć ucząc się na prawnika, lekarza, policjanta. Gdyż przy takich zawodach człowiek powinien uczyć się przez całe życie, bo jeśli chodzi o prawnika,policjanta zmieniają dodają się przepisy w Kodeksach, a gdy o lekarza zmieniają się sposoby leczenia, leki, objawy bo przecież każdy człowiek jest inny.

Przystąpiłam i ZDAŁAM Egzamin Teoretyczny jak i Praktyczny uprawniający do jazdy w kategorii B. Nie lada było zabawy, uśmiechu jak i stresu, złości. Bo każde niepowodzenie, każdy mój błąd był moją porażką ale i kolejnym powodem aby działać dalej, nie poddawać się.

Podjełam również Pierwszą pełno płatną z Umową pracę. Moja pierwsza praca.
Pierwszą zmianę miałam właśnie dwa dni przed 18 urodzinami, na całe szczęście z osobą która bardzo dobrze znałam, ba od dzieciaka.
W pracy nie tylko poukładałam sobie w główce, zmieniając życiowe wartości jak i priorytety. I może właśnie taka praca wykańczająca BARDZO psychicznie, zmienia nastawienie do ludzi, do pracy , do własnych możliwości. Organizm po 12 godzinach przez kilka dni w tygodniu staje się wyczerpany, odwodniony, rozwścieczony, staje się takim marginesem. Brak czasu dla znajomych, rodziny, przyjemności... żyje się tylko pracą. A i tak w tej pracy nie było nic pozytywnego.. Bo w niczym nie jest przyjemne kiedy osoba która jest Ci całkiem obca, stoi naprzeciwko Ciebie i "pluje" Ci w twarz, stosując takie słownictwo którego Ty nigdy nie używałeś do obcej osoby, której nie znasz.

Jedynymi pozytywnym aspekatmi tej pracy była możliwość rozpoczęcia utrzymywania się z własnych cieżko zarobionych pieniędzy, rozwijania swoich możliwości, kształcenia własnej osobowości przez taki szok dorosłości, i poznanie mojego lubego.
Tak, poznaliśmy się na stacji.. Początkowo było ciężko, bo oboje żyliśmy opinią że On mnie nie dostrzega, a Ja Jego. Na całe szczęście tuż po Nowym Roku to się zmieniło, zaczęliśmy się spotykać częściej w pracy ale i po pracy. Od marca jesteśmy razem, i tak nam mijają kolejne miesiące :)
Za własne pięniążki przeprowadziłam generalny remont swojego pokoju. Wymieniając ściany, kaloryfer, parapety, podłogi, meble, dodatki. Ze starych rzeczy zostało okno i drzwi :)
By następnie zakupić to wszystko również za swoje pieniążki. Jedynie rodzice pożyczyli mi stówkę bo mi brakło, no dobra łóżko zdrożało bo zamiast 1500 kosztowało 1700. Oczywiście każdą złotówkę im oddałam, i jeszcze z nadpłatą próbując choć troszkę im się odwdzięczyć za odchowanie takiej wariatki.

Kupiłam za własne ciężko zarobione pieniądze cudowne autko. Trochę małe, trochę ciasne ale przede wszystkim własne.

Zmieniłam pracę na mniej wyczerpującą psychicznie za to trochę fizycznie jest ciężej, bo jestem skazana na 9 godzinne siedzenie w jednym miejscu. Przynajmniej warunki pracy jak i te pieniężne są lepsze :)

Miałam pierwszą ( mam nadzieję, że nie tak prędko następną) stłuczkę. Całe szczęście, żę tej osobie jak i mnie i mojemu cudownemu autku nic się nie stało. To nieważne, że w tamtym aucie był złamany lekko zderzak.
Zakup swojego pierwszego dużego Telewizorka, który przecudnie zdobi mój pokój
Pierwsza wyprowadzka na dłużej z domu. Zamieszkałam wraz ze swoim chłopakiem w Jego rodzinnym domu, wraz z Jego rodzicami i siostrą.

Kilka tygodni póżniej powrót na stałe do domciu :)

Zmiana autka

Zakup nowego o wiele większego monitora do komputera :)
I najważniejsze bo najbardziej aktualne szukanie własnego lokum albo pieniążków na finalizację remontu w Jego własnym mieszkanku. Tak chcemy zamieszkać już razem, mamy na tyle stabilne prace, że możemy sobie na to pozwolić.

To by było na tyle, takie rozterki mnie naszły na 501 post :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz