niedziela, 17 sierpnia 2014

Domingo viaje

 Dzisiejszy poranny telefon z ogłuszającym jak wystrzał lub bomba dzwonkiem okazał się pobudką na równe nogi. I nic w tym dziwnego by nie było, gdyby to nie była godzina 11. Co było wielkim szokiem, że My byliśmy w stanie spać do takiej godziny. Telefon okazał się dość ważny, by zawieźć Michasia ( kuzyna,najlepszego przyjaciela mojego chłopaka) do pracy. Pierwsze jak to usłyszałam zgodziłam się bez wahania bo przecież to blisko. Z 20 stycznia na Zamkową nie jest daleko, dopiero później się okazało że to o wiele wiele dalej. Także z dobrego serduszka ukazała nam się prawie 50 km podróżą w jedną stronę.. Przy okazji dowiedzieliśmy się paru rzeczy, no i umówiliśmy się na następny piątek bądź sobotę.






 By następnie udać się na zakupy do Portu Łódź, i tak dzięki końcowych wyprzedażach zakupiłam się w kolejne 5 par spodni, przy okazji kiedy ja płaciłam za wszystkie zakupy On wybrał sobie buty Pumy.
No i znaleźliśmy laptopa w miarę przystępnej cenie za nasze wymagania sprzętowe ( odpowiedni procesor, odpowiednia ilość Ramu, dysk twardy 750GB no i Marka- od lat wierni oboje jesteśmy firmie Dell, ewentualnie myślimy nad Asus lub Acer). Również w przystępnej cenie był monitor do mojego komputera, choć najpierw wolę powymieniać w nim dysk i dodać trochę Ramu. Procesor nawet mam lepszy niż poprzedni laptop co skończył rozebraniem na części pierwsze.







Staram się nadrobić zaległości związane z blogiem, więc szykują się następne posty :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz