wtorek, 8 lipca 2014

martes

Popijam kolejne piwo, czekając aż wena twórcza wpadnie mi do głowy aby utowrzyć po raz kolejny post tutaj na blogu. Bedący kompletnym chaosem, bądź zaprzeczeniem wszystkiego czego oczekuje od swojej osoby. Bo przecież mając prawie 20 lat na karku moje wypowiedzi jak pisemne czy ustne powinny być konkretne, pełne i logiczne. Niestety... W szkole nie byłam pilną uczennicą :D.
Liczyło się przede wszystkim odpowiednia ilość make-up'u na twarzy, idealnie rozczesane i podkręcone rzęsy, odpowiednio wyprostowane włosy, wraz z odpowiednio dobranym strojem, torbą czy obuwiem.
Z polskiego można określić że nie stałam nad krawędzią, bo lubiłam lekcje jak i podstawówce, w gimnazjum a przede wszystkim w zasadniczej ( w tamtym okresie przyjaciółki z ławki napewno pamiętają te wszystkie chwile na tej lekcji, czy zupelni innych ). Ale z matematyki i z tych przedmiotów bardziej ścisłych byłam totalnie nie dostosowana. Żadnych równań, ułamków czy pierwiastków nie zdołałam pojąć, były totalną "czarną magią" dla mojej osoby. W czasie szkoły bardziej liczył się dla mnie czas wolny na przerwach, bądź po szkole. Nie wracałam od razu do domu odrabiać lekcji czy uczyć się na następny dzień, następną klasówkę czy egzamin.
Dlatego zamiast samych piątek w dzienniku przynosiłam kolejną nowinę, kolejną zmianę w swoim wyglądzie. I właśnie w okresie nauki szkolenej, bardziej uczęszczania do szkoły mój wygląd zmieniał się najbardziej. Od dziewczyny ubranej całej na czarno w butach w czaszki ( styl emo), od dziewczyny ubranej w za duże T-shirty w rozmiarach mężczyzn i w butach tuż za kostkę ( styl "skejt: bądź jak określa to moja Mama "joł joł joł") od dziewczyny ubranej w ortalionowe dresy i buty sportowe ( styl dres ), od dziewczyny ledwo co ubranej od solarycznej opalenizny, farbowanych na blond lub czarnych włosów i dużej ilości " tapety" na twarzy (styl inspirowany barbie) kończąc na normalnej dziewczynie która próbuje w logiczną, spójną i ładną całość stworzyć swój styl bawiąc się tymi wszystkimi wcieleniami i tworząc coś co teoretycznie nazywa się modą.

I dość dużo zalega zdjęć z tego okresu na moim komputerze czy oddzielnym zewnętrznym dysku twardym, to w najbliższym czasie postaram się je dodać. Po tylu latach sama jestem ich ciekawa.

Wracając do obecnego życia, obecnej chwili dodaję zdjęcia z ostatnich czterech dni i prezentu dla kochanej Agnieszki ode mnie, mojego chłopaka i mojej szwagierki. Wraz ze zdjęciami z życia, czyli zajęciami po pracy :)







Idealny bukiet < 3






dzisiejsze :)


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz