czwartek, 24 lipca 2014

Bianco y negro

Od rana pogoda mi nie pasuje, taki smutny ten mój pierwszy dzień urlopu :(

Na całe szczęście parę zadań w domu było, jak wytarcie kurzu, odkurzenie czy wypastowanie podłogi. Zrobić pranie poprasować oraz poukładać na regały bądź wieszaki ubrania. Umycie kaloryfera czy abażurów oświetleniowych. I najważniejsze obmycie wszystkich czterech plus jednej małej od garderoby z całego kurzu który od tamtego roku od malowania się naniósł. Tak w weekend od soboty rana mam zamiar pomalować wszystkie ściany, i oczywiście na biaaało :)

Jutro wraz z Mamą wybieram się na Jej badania kontrolne ( dawno mnie w centrum Łodzi nie było :D ), by później wybrać się na rynek po warzywa oraz owoce. Niestety na naszych małych krzaczkach pomidorki dopiero co się czerwienią, a ziemniaki prosto z ziemi już wybrane. Tak tuż za garażem prowadzimy małą uprawę ogródkową.




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz