niedziela, 15 czerwca 2014

Mañana

Wstałam kolejny raz najwcześniej ze wszystkich. Nie wiem czym to jest spowodowane, może tym ze nie śpię u siebie, może to zbyt trudne ale chyba tak jest. Nie potrafię sie zaklimatyzować, poczuć,że jestem u siebie. I mimo to, że jesteśmy razem już półtora roku  nadal nie potrafię, nawet wtedy gdy mieszkaliśmy tutaj przez pewien czas. Może przez to, ze jest tu dość sporo rzeczy, tych przytłaczających, dziwnych, nie potrzebnych, zbędnych.
 
U mnie jest zupełnie inaczej... I pewnie dlatego, że jest to moj dom, tam sie wychowałam i mieszkam od lat 18. Znam każdą uliczkę w okolicy , tyle osób jak Dawida, Radka czy Olę.
Wiem gdzie jest mój dom, w którym mimo, ze mieszka tyle osób, jest w nim poukładane. Czasem zdarza sie odnaleźć sporo rzeczy z większym opóźnieniem, czy po prostu schować tak ze sie zapomina. Na próżno szukać porozkladanych mniejszych rzeczy, jak kartka długopis czy zeszyt, szklanka czy butelka wody.  Nie ma stosu porozrzucanych rzeczy ( chyba ze aktualnie jestem zdania ze nie mam sie w co ubrać)

Wszystko jest na swoim miejscu, każda rzecz jak klucze od domu, smycz i kaganiec psa, karton soki czy skrzynka mleka. Każda para butów ma swoje wyznaczone miejsce, czy nawet deska do prasowania bądź odkurzacz.
I może to jest kwestia przyzwyczajenia, nawyk bądź szkoła mojej mamy. Ja w każdym razie nie potrafię mieć bałaganu wokół siebie,nawet w poprzedniej pracy wolałam sprzątać tak by nie byli grama kurzu niż obsługiwać ludzi. Wczoraj też sprzatalam, bo nie było co robic. I tez wyszłam wcześniej.

I chyba odloze juz ten telefon, jest zbyt wcześnie żeby budzić ludzi do wokół.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz