środa, 4 czerwca 2014

La noche del miércoles

Dziś jestem tu tylko na chwilę.

Ostatnimi czasy próbuję nadrobić wszystkie zaległości na blogu, ale nie jest to co bym chciała. Wyszłam z pracy najpóżniej ze wszystkich pracowników ze wszystkich hurtowni obok, więc i mój powrót do domu był najszybszy. Chociaż tak na zdemotywowanie jechał nie oznakowany radiowóz więc musiałam zwolnić :)
Z tego co się orientuję ograniczenie jest do 90 km/h :)

Na odstresowanie ciepła, odprężająca kąpiel, lampka czerwonego wina i relaks przy malowaniu paznokci. A jutro zamierzam wybrać się z mamą do fryzjera, kto wie może w końcu i ja usiądę na fotelu. Tak wiem, moje włosy domagają się podcięcia chociażby tych rozdwojonych jeszcze w farbowanym odcieniu, bo reszta już naturalny. Tak to prawda odkąd skończyłam szkołę przestałam farbować włosy, może raz czy dwa zdarzyło się ale to była farba zmywalna.
Teraz mam włosy długości około 60 cm, więc ostatnio po znalezieniu doczepek naprawdę byłam szczęśliwa, że mam tak długie włosy i te doczepki nie są mi już potrzebne zresztą nie pasuje odcień. Niestety choć te doczepki mają odcień mojego nautralnego odcienia włosów, ostatniego który pamiętam jeszcze z ostatnich lat podstawówki. Teraz jest zniszczonym farbowaniem, rozjaśnianiem, utlenianiem, prostowaniem. Z ciemnego brązu jaki kiedyś miałam jest jakiś średni brąz/ ciemny blond.

Nanoszę ostatnie warstwy lakieru i poprawki, dopijam ostatnie krople wina, i czuję aż moje powieki opadają ze zmęczenia.
mam nadzieję, że się nie złamią.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz