sobota, 7 czerwca 2014

Cansado

Oh, zachciało mi się sprzątać gruntownie!

Po całym tygodniu lenistwa było widać nie chciane efekty w postaci ogromu kurzu wszędzie. Na Tv, na biurku, pod łóżkiem, w garderobie. Dosłownie wszędzie.

Ale po tym to już nie chciane wspomnienia. Jest czysto, świeżo i bez grama kurzu.

Swieżo wyprane i wyprasowane firanki, świeża pościel, ułożone rzeczy w garderobie, powieszone na wieszakach. Wypastowana podłoga i lśniące szyby.

 

Byliśmy po następną zgrzewkę piwa, skoro jutro wszystko pozamykane z okazji jutrzejszego Święta.
Tymczasem jesteśmy już u Jego rodziców, by jutro z rana odwiedzić Łódzką Giełdę, ukochane miejsce mojego taty. Swoją drogą przyjęło się, że On i Jego najlepszy przyjaciel, Boniek muszą się odhaczyć na pierwszych miejscach listy obecności, i że bez Nich nie ma giełdy.
I w sumie coś w tym jest, bo nawet nie pamiętam od kiedy jeździ na tą giełdę, wiem tylko że do Warszawy na Słomczyn zaczęli jeździć zanim poszłam do podstawówki.

Nadal przyzwyczajam się że jest moim kierowcą, tylko limuzyny brak !

Czarny t-shirt, wzorzyste spodenki, brązowe baleriny i duża pojemna beżowa torba. Wygoda przede wszystkim.


Piękny zachód :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz