czwartek, 15 maja 2014

Intitulado

Nie kocham Go.

Nigdy Go nie kochałam po prostu potrzebowałam Jego obecności. Kogoś kto się mną zaopiekuje kogoś kto będzie ze mną, kogoś kto będzie trzymał mnie za rękę, kogoś z kim będę mogła wyjść na miasto i przedstawić znajomym. Kogoś do kogo się przytulę, kogoś przy kim się obudzę, kto zrobi mi śniadanie.

Każde Jego pytanie czy Go kocham, mój mózg odpowiadał tak, ale serce nie. Bo to uczucie było od początku do końca zbudowane na kłamstwach, oszustwach i samych łzach.

I wtedy budzę się w środku nocy zalana od potu. Z zaczerwieniami na całej skórze i połamanymi paznokciami i z rozerwaną wargą aż do krwi. Po otarciu łez zdaję sobie sprawę, że to był tylko sen, nawet koszmar. To tylko kolejny sen związany z obawą o nasze rozstanie, o nas, że już nas nie będzie. Nie raz po naszej kłótni tak było że miałam takie właśnie sny, że rozstaliśmy się, kłóciliśmy się, wyprowadzaliśmy się. Odkąd zamieszkaliśmy razem, i dokąd przestałam pracować na stacji coraz częściej i poważniej się kłócimy. Oboje przestaliśmy być w sobie zakochani. Dopadła nas rutyna, zapomnieliśmy co to znaczy kochać bo samo słowo "kocham" stało się dla nas codziennością.
Wtedy gdy już się obudzę z takiego snu, zerkam na drugą stronę łóżka i wiem, że On jest. Po prostu sobie śpi, ale jest, i że będzie zawsze. Bez względu na wszystko i na moje psychiczne pomysły domysły.

A gdy zaczynam wątpić w Nasz związek przypominam sobie nasze początki. Nasze pierwsze spotkania w pracy lub po za nią, nasze pierwsze rozmowy a póżniej pierwsze pocałunki.
Kiedy w końcu usłyszałam tak długo wyczekiwane przeze mnie pytanie, kilka dni póżniej był już pierwszy bukiet róż. Od jakiegoś roku mieszkamy razem, raz u Niego najczęściej u mnie. Wspólne wakacje nad morzem, wspólna zabawa na weselu czy innej imprezie rodzinnej. Mogłam liczyć na Niego kiedy udało mi się zdać prawo jazdy kiedy straciłam prace, kiedy zmagałam się z gonitwą szukania nowej, lepszej.

On zawsze przy mnie jest, a ja niedojrzała psychiczna i emocjonalna wariatka z dnia na dzień Go tracę, nie potrafię docenić, przestaje mi zależeć gdy jest ze mną, a gdy jesteśmy oddzielnie napadają mnie myśli, że jestem sama i wolna, a póżniej ogromna tęsknota za Ukochanym, czyli tylko Nim.
Nawet nie wiem jak to wyjaśnić, choć pewnie gdyby to przeczytał nic już nie było by takie samo.

ale nic na to nie poradzę, taka już jestem, inaczej nie potrafię kochać. Choć wiem, że Go kocham, na swój sposób, ale kocham.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz