niedziela, 20 kwietnia 2014

Aventura


Poranny spacer przypominał powtórkę z wczorajszego popołudnia kiedy wyszłam na spacer z psem. Tuż obok na ogrodzonym dużym polu mojego sąsiada były sobie kozy, cała gromanda. A mój pies od dawna na nie polował, skakał tuż za płotem a gdy ja zbliżałam się do niego by go zapiąć na smyczy, on oddalał się coraz bardziej aż w końcu znalazł wejście przez uchyloną bramę. No i zaczeło się, nie patrzył na nic oprócz nich, a one wystraszone zbiegły się w kółko.
Nie spodziewałam się tego po moim psie, gdyż cały dzień był po za kojcem, grzeczny nawet gdy wyszłam z nim na ulicę po chwili sam wrócił do domu, spał cały dzień. A tu nagle poczuł inne zwierzę i zachciało mu się polowania. Na nasze nieszczęście rozgryzł tylko dwie kozy, ale to tylko powierzchowne rany, i mam na dzieję że mój kochany sąsiad mi to wybaczy.

Gdy całą noc spędził w kojcu,i nikt nie reagował na jego płacz,pisk i wycie postanowiłam z nim wyjść rano. Na zewnątrz jest piękna wiosenna pogoda, dodatnia temperatura, lekki powiew wiatru i otulające ciepłem słońce. Nic tylko wybrałam się na spacer.

No i znów ten mały kanibal dał popis swoich umiejętności, na całe moje szczęście był na smyczy, bo już bym go nie znalazła. Trzy duże sarny i jedna mniejsza biegały sobie po polu, jak gdyby nigdy nic, a on znów nabrał ochoty na polowanie.


Z racji tego, że stał się bardzo agresywny tuż po świętach mamy zamiar jechać z nim do weterynarza, by może dał mu jakiś zastrzyk uspokajający i przede wszystkim mu kupić dobry metalowy kaganiec, gdyż dość często wychodzi bez smyczy i by nigdy więcej nie zdarzyły się takie sytuacje.




A teraz gdy jest niedziela świąteczna, od rana moja mama przygotowuje wielkanocne śniadanie, mój tato już ogląda telewizję, ja powoli zbieram się do kąpieli, a mój mężczyzna jeszcze śpi.



Jeszcze tutaj zajrzę, a tymczasem wesołych świąt !

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz