czwartek, 6 marca 2014

Nota

Na ten post miałam poświęcić chwilę wczoraj,i przed wczoraj a nawet w niedzielę  niestety wyszło tak, że zasnełam przed laptopem.


Kiedy mój ukochany przygotowuje dla nas zapewne pyszną kolację, ja znalazłam czas dzisiejszego wieczoru właśnie na ten post. Dawno nic nie pisałam tak długo, tak dużo, więc mam nadzieję, że to nadrobię.

Właśnie w niedzielę  mieliśmy taką małą rocznicę jakim jest pełny rok naszego związku, ten dzień spędziliśmy leżąc w łóżku i poświęcając ten cały czas na lenistwo. Następne dni mijały w pewnym stresie choć to bardziej ja sie stresowalam jego środowym egzaminem na prawo jazdy niż On. 
Dzisiejszego poranka podwiozlam go na autobus który podwiozl go pod sam budynek wordu by po raz kolejny podszedł do egzaminu na prawo jazdy. Niestety nie mogłam go zawieźć ani byc z nim tam na miejscu gdyż musiałam byc w pracy. Ale gdy tylko zbliżyła sie godzina wyznaczonego egzaminuy mocniej zacisnełam dłonie w geście trzymania kciuków by się udało ...

Niestety, według egzaminatora stworzył zagrożenie na drodze wymuszając pierwszeństwo na aucie za nim które i tak wjechało na stację obok. Szit, ja dobrze znam te ich sztuczki upieprzania jak i stres i czasem nieprzygotowanie. No bo przecież inaczej jeżdzi się ze swoim instruktorem niż z egzaminatorem.
Mniejsza o to, wiem, że ani ja ani On nie poddamy się w walce, jest to mała przeciwność losu ale zawsze do pokonania ! Następny egzamin już za tydzień i wtedy na pewno się uda !


do zobaczenia wkrótce :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz